Cześć! 👋 Nazywam się Tomek i witam Cię na KursPisarstwa.pl – miejscu, gdzie pomagamy rozwijać umiejętności pisarskie i tworzyć historie, które zapadają w pamięć.
📖 Moja misja
Pisarstwo to nie tylko talent, ale przede wszystkim umiejętność, którą można rozwijać. Tworzę ten kurs, aby pomóc Ci:
✔️ Zrozumieć podstawy dobrej narracji
✔️ Budować wciągające historie i bohaterów
✔️ Unikać typowych błędów początkujących pisarzy
🖋 Kim jestem?
Moja historia
Zacząłem pisać w podstawówce, koło dziesiątego roku życia. Nie dlatego, że „chciałem zostać pisarzem”. Po prostu miałem głowę pełną obrazów i czytałem rzeczy, po które „nie powinno” sięgać dziecko: Ogniem i mieczem, Władca Pierścieni. Pierwszy „arcydziełopodobny” twór? Wielki król plagiatów. W obsadzie: ja, koledzy z klasy i dziewczyny, które nam się podobały. Scenografia: Narnia, Hogwart i Śródziemie, a nazwy własne wzięte z półki w łazience i lodówki — Nivea, Łowicz, Horizon, Roles. Cringe? Oczywiście. Ale to właśnie był mój start: entuzjazm większy niż umiejętności i zero lęku przed mieszaniem światów.
Pisałem coraz więcej. Dawałem teksty do czytania nauczycielom i znajomym, uczyłem się na ich uwagach. Trafiłem na ZakuŻone Warsztaty Fahrenheita — forum przy magazynie „Fahrenheit”, gdzie młodzi adepci uczyli się warsztatu od ludzi, którzy naprawdę wiedzieli, co robią. Wtedy pierwszy raz dostałem po łapach za niespójność („Dlaczego opowiadasz nam w pierwszym akcie o pistolecie, skoro to nie on wcale nie wypali w ostatnim akcie?”) i za „inspiracje” („A skąd autor wziął pomysł? Co jest źródłem tego motywu?”) Zacząłem więc pisać uważniej, zwracać większą uwagę na spójność fabuły i na zwracające uwagę elementy oraz drążyć. Drążyć, drążyć, drążyć.
Odkrycie kluczowe: obraz krasnoludów i elfów, którym żyje współczesna fantastyka, to w dużej mierze Tolkien i jego lektura Eddy Młodszej. Tymczasem w Eddzie Starszej (poetyckiej) krasnoludy nie są karykaturą brodaczy z toporem, tylko postaciami równie szlachetnymi co elfy. Co to znaczy w praktyce? Moje krasnoludy nie muszą być niskie i obśmiane. Mogą być nieco niższe od ludzi, ale silniejsze, długowieczne, piękne — z ambicją, etosem pracy i upodobaniem do bogactwa. To był pierwszy raz, kiedy zrozumiałem: nie chcę kopiować klisz. Chcę wracać do źródeł i tworzyć własne.
Od tamtej pory research to dla mnie tlen. Jeśli cytuję — to ze źródła. Nie powielam memów przebranych za fakty. „Słynne badanie Harvardu” o spisywaniu celów? Nie istniało. „Nie ma darmowych obiadów” przypisywane Friedmanowi? Bon mot pochodzi od Leonarda Ayresa Portera. Tę samą obsesję weryfikacji niosę do fantastyki: zanim nazwę smoka smokiem, grzebię w mitologiach, kronikach, etymologiach. Dopiero potem piszę.
Z czasem moje pisanie rozgałęziło się. Najpierw fantastyka dla siebie. Potem pisanie użytkowe, żeby zarabiać. Studia doktoranckie nauczyły mnie literatury naukowej i standardów APA/Chicago. Praca w SEO — rzemiosła internetowego: copywriting, teksty specjalistyczne, struktury, intencje wyszukiwania. Pisałem o logistyce i spedycji, ogrodnictwie, finansach osobistych, rozwoju, medycynie. Zobaczyłem też ciemną stronę: większość treści w sieci powstaje pod roboty, nie pod ludzi. To dobry trening antywzorców. Ale też trauma na zawsze: wszędzie widzę frazy kluczowe.
Miałem też zimny prysznic w gimnazjum. Pokazałem polonistce teksty piosenek. Diagnoza: zero oryginalności, wszystko sklejka. Bolało. Dziękuję do dziś. Od tamtej pory, gdy czuję, że jadę czyimiś torami, zawracam do źródeł.
Mój proces? Praca Głęboka. Najpierw pisz pogrążona w edytorze tekstu, jakby jutra miało nie być. Tylko Ty, klawiatura, monitor i kawa lub woda. Gdy trafisz na lukę — rób research tak długo, aż wszystkiego się dowiesz, nawet jeżeli ten research oznacza dni, tygodnie, albo i miesiące, jeśli trzeba. Potem odłóż tekst. Zapomnij. Wróć po miesiącu, dwóch, pół roku., by przeczytać na świeżo. Sam(a) zobaczysz, że na tekst, o którym się już zapomniało, patrzy się z boku, bez emocji. Popraw wszystko to kłuje w oczy. Dopiero wtedy pokaż wybranym ludziom, a jeżeli nie masz paranoicznej obawy o prywatność, to też LLM-om (najlepiej wszystkim naraz: Claude’owi, GPT, Gemini i Grokowi, obowiązkowo w trybach „myślących”, bo potrafią wychwycić schematy i niespójności). Zbyt wielu narzędzi nie stosuję. Word, okazjonalnie Grammarly (jeżeli piszę po angielsku), źródła w zakładkach i plikach. Edytuję etapami: od sensu do zdania, od zdania do rytmu.
Ale wróćmy do mojej historii i do kamieni milowych. Najpierw było zderzenie z realiami. Never Never Land nieznanego autora, nawet jeżeli to arcydzieło na miarę drugiego Tolkiena czy Pratchetta, nie przebije się do mainstreamu. Nie zapominaj, że literatura to także rynek. Trzeba rozumieć, co się sprzedaje, i potrafić to po swojemu zagrać. Drugi kamień milowy w moim rozwoju to odkrycie, że moje „rozbieranie na części” może być siłą, o ile przekuwam je w klarowny tekst, a nie tylko w przypisy. Trzeci — przeformułowanie ambicji: nie próba „bycia kolejnym X”, tylko budowanie własnej niszy opartej na źródłach.
Dziś mój projekt flagowy to powieść historyczno-fantastyczna „Piast Kołodziej”, zrodzona z fascynacji hipotezą wielkomorawską: że pierwsza polska dynastia mogła wyrastać z wielmożów upadłego państwa Wielkomorawskiego. To hipoteza naukowa zasilana rzeczowym riserczem i swojską, słowiańską magią. W mojej wersji książę Rościsław jest zmiennokształtny, Przemyślidzi mają magię we krwi, a Piast — syn kołodzieja spod Bratysławy — traci rodziców podczas najazdu Niemców, brutalny świat natomiast tworzy z niego bohatera i przyszłego protoplastę państwa polskiego. Reinterpretuję znane motywy, ale staram się stać najbliżej opracowań źródłowych, na jakie mogę się wspiąć. A gdy cała nasza wiedza opiera się na jakimś jednym zdaniu zapomnianego kronikarza, to tutaj mogę puścić wodze fantazji i dopowiedzieć to, co mi wyobraźnia na klawiaturę przyniesie.
No dobrze, a co mnie ukształtowało czytelniczo? Rowling — bo najlepiej sprzedaje się magia dotykająca naszego świata. Sapkowski — za opisy walk, które mają perlisty rytm i żrący humor. Do tego Dragonlance, Ziemiański (chociaż tutaj przebyłem drogę od nienawiści za kaleczenie języka w Achai, aż po uwielbienie, za genialną fabułę i umiejętność odświeżania pomysłów w coraz to nowy sposób), Piekara. A z drugiej półki — Kiyosaki, Tracy, Carnegie. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale potrafią wkładać kij w mrowisko myślenia o pracy i nawykach. A książki Carnegiego natomiast (Jak przestać się martwić i zacząć żyć + Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi) powinny być lekturami obowiązkowymi.
Są też rzeczy, których unikam jak ognia. Ozdobników rodem z Nad Niemnem czy Cierpień Młodego Wertera (to że on cierpi, to nie znaczy, że my też musimy), upraszczania świata do banałów i bezwiednego kopiowania cudzych koncepcji. Jeśli dochodzimy do tych samych źródeł — świetnie. Ale interpretacja ma być moja.
Po drodze były momenty, które mnie przestawiły na inne tory. COVID i pobyt w USA to przede wszystkim odkrycie, że las to nie równiutkie rządki sosen, tylko różnorodność, chaos i życia pełno. Start w copywritingu to też nauka, że tekst musi pracować. I jedna z najcenniejszych lekcji rzemiosła: pisanie to nie sprint, to długi marsz. Dziś mam na koncie ok. 2000 stron opowiadań, ponad 200 długich artykułów (3000+ słów) i setki krótszych — po polsku, angielsku i hiszpańsku. To nie „osiągnięcia”. To kilometry.
Dlaczego postanowiłem przekazać tutaj moją wiedzę? Bo chcę skrócić komuś drogę, którą sam krążyłem latami. Po 4–8 tygodniach ze mną uczestnik potrafi pisać klarownie, używać interpunkcji z rozmysłem, wyrażać myśl tak, by odbiorca czytał to, co autor chciał powiedzieć, i dobierać styl do celu. Ten kurs nie jest „instrukcją jak napisać JEDEN tekst”. To podręcznik arkana — mapy, narzędzia, pułapki.
Na koniec credo, które prowadzi mnie od lat: pisz, wątp, sprawdzaj u źródeł — i dopiero wtedy wymyślaj na nowo.
Doświadczenie
Piszę zawodowo i „po godzinach” od lat — w różnych stylach i dla różnych odbiorców. Prowadzę własne projekty contentowe: Planowanie-Finansowe.pl, MoneySimple.pl i PrzyszloscFinansowa.pl, gdzie łączę pisanie z research’em i moim doświadczeniem w branży finansowej i finansach osobistych.
Równolegle od lat tworzę prozę: napisałem ponad 300 opowiadań fantasy osadzonych w moim autorskim świecie. To właśnie na tej „długiej praktyce” uczyłem się narracji, tempa, budowania postaci i konsekwencji świata przedstawionego. Obecnie piszę powieść historyczno-fantastyczną opowiadającą historię Piasta Kołodzieja, morawskiego osieroconego chłopca, który robi karierę w wojskach wielkomorawskiego księcia Rościsława, by w przyszłości stać się protoplastą dynastii Piastów.
Pracowałem jako copywriter dla sporego dostawcy hostingu internetowego UltaHost oraz jako Specjalista ds. SEO w pewnej agencji marketingowej. Pod moją opieką było 25+ stron internetowych,na które miesięcznie pisałem ponad 200 tekstów — od krótkich form po długie artykuły. Do tego dochodzi zaplecze akademickie: studia doktoranckie na Uniwersytecie Ekonomicznym i dwa artykuły naukowe, które nauczyły mnie pracy ze źródłami i dyscypliny w argumentacji.
💡 Czego się nauczysz?
Na stronie znajdziesz praktyczne lekcje oraz porady, jak pisać lepiej. Jeśli chcesz rozwijać swoje umiejętności, jesteś w idealnym miejscu!
📩 Masz pytania? Skontaktuj się ze mną przez formularz kontaktowy lub napisz na tomek@kurspisarstwa.pl.
